„Polowanie na kaczki i zające do wydzierżawienia, na przestrzeni włók dziesięć. Folwark Kajetany w Nadarzynie.”
Tak brzmiała oferta oznaczona numerem 7914, opublikowana w „Kurjerze Warszawskim” 10 maja 1897 roku.
Dziesięć włók oznaczało około 300 mórg, czyli blisko 168 hektarów. Był to pokaźny teren, odpowiadający powierzchni około 235 pełnowymiarowych boisk piłkarskich.
Nie sprzedawano jednak ziemi. Przedmiotem dzierżawy było samo prawo do polowania.
Polowanie miało swoją wartość
W Królestwie Polskim obowiązywały wówczas przepisy łowieckie z 1871 roku. Samodzielne prawo polowania przysługiwało właścicielowi zwartego obszaru liczącego co najmniej 150 mórg.
Teren oferowany w Kajetanach miał około 300 mórg, a więc był dwukrotnie większy od ustawowego minimum.
Prawo łowieckie można było przekazać innej osobie. Dla właściciela lub użytkownika majątku była to dodatkowa możliwość uzyskania dochodu, a dla zamożnego myśliwego — sposób na zapewnienie sobie własnego terenu łowieckiego.
Kajetany jako część dóbr nadarzyńskich
Pod koniec XIX wieku Kajetany funkcjonowały w otoczeniu rozległych dóbr ziemskich związanych z Nadarzynem.
W źródłach z epoki Kajetany pojawiają się jako jeden z folwarków należących do dóbr Nadarzyn, obok m.in. Paszkowa, Walendowa, Czarnego Lasu, Cesina i Lipnika.
Z dobrami tymi związany był Jakub Władysław Krasnodębski, określony po śmierci w 1893 roku w „Kurjerze Warszawskim” jako „dziedzic dóbr Nadarzyn”.
Wkrótce potem rozpoczęły się zmiany własnościowe. W 1895 roku ogłaszano sprzedaż poszczególnych części majątku, w tym Nadarzyna, Walendowa, Paszkowa, Cesina i Czarnego Lasu. Folwarki miały być sprzedawane osobno.
Ogłoszenie o dzierżawie polowania w Kajetanach pojawiło się więc w czasie, gdy dawny kompleks dóbr nadarzyńskich przechodził duże przeobrażenia.
Dlaczego właśnie kaczki i zające?
Samo wskazanie gatunków zwierzyny pozwala wyobrazić sobie krajobraz dawnych Kajetan.
Zające były typową zwierzyną pól, łąk i skrajów lasu. Kaczki wiązały się z wodą, podmokłymi terenami i stawami.
Dzisiejszy obraz Kajetan jest zupełnie inny niż ten z końca XIX wieku. Wówczas dominowały pola, łąki, zadrzewienia i rozległe niezabudowane przestrzenie.
To właśnie taki krajobraz sprzyjał polowaniom na drobną zwierzynę i ptactwo.
Kajetany blisko Warszawy
Dobra nadarzyńskie leżały stosunkowo niedaleko stolicy.
W ogłoszeniach dotyczących sprzedaży majątków z 1895 roku podawano, że znajdowały się około 17 wiorst od Warszawy i około 7 wiorst od stacji kolejowej w Pruszkowie.
Dla zamożnego warszawskiego myśliwego Kajetany były więc miejscem łatwo dostępnym.
Można było opuścić zatłoczoną stolicę i po stosunkowo krótkiej podróży znaleźć się wśród pól i łąk, na terenie przeznaczonym do polowania.
Folwark Kajetany w kronice parafialnej
Nazwa „folwark Kajetany” pojawia się również w kronice ks. Czesława Maliszewskiego.
Proboszcz Nadarzyna opisywał dawne grunty kościelne, które po przejęciu przez państwo były dzierżawione i funkcjonowały pod nazwą folwarku Kajetany.
Według jego zapisu obejmowały sześć włók, czyli 180 mórg. Był to kolejny fragment dawnego krajobrazu własnościowego tej części Nadarzyna i Kajetan.
Świat, którego już nie ma
Jedno niewielkie ogłoszenie z 1897 roku pokazuje Kajetany z zupełnie innej strony.
Nie jako miejscowość podwarszawską, lecz jako fragment dużego majątku ziemskiego, z rozległymi polami i terenami, na których prawo do polowania miało konkretną wartość.
Dziesięć włók. Około 168 hektarów. Kaczki i zające.
Kilka zdań w starej gazecie wystarczyło, by po 129 latach odsłonić kawałek codzienności dawnych Kajetan — miejscowości, która jeszcze długo miała pozostać zupełnie inna od tej, którą znamy dziś.




Komentarze
Wybierz emotikonę
Wybierz GIF